• Wpisów:30
  • Średnio co: 82 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 13:11
  • Licznik odwiedzin:18 886 / 2548 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Początkowo palenie było dobrze widzianym w eleganckim towarzystwie zwyczajem, gestem świadczącym o dobrych manierach, wysokiej klasie, kulturze i zamożności. Później stało się powszechną używką. Dla młodzieży papierosy zawsze były atrybutem dorosłości. Zazwyczaj palenie wśród młodzieży wpierw staje się stylem, sposobem dowartościowania siebie a później uzależnieniem. O szkodliwości palenia mówi się głośno w świecie od ponad 15 lat. W Polsce też pojawiały się nieśmiałe tendencje walki z nałogiem palenia. Pozytywnym działaniem w tym zakresie jest wprowadzenie zakazów palenia w środkach komunikacji, urzędach, lokalach, miejscach pracy itd. a także wyznaczenie miejsc, w których palenie jest możliwe. Szersza świadomość społeczna skutków palenia spowodowała w Polsce - podobnie jak w USA i Europie Zachodniej - zmniejszenie liczby palących. Również wiele osób uzależnionych od nikotyny uwolniło się od tego nałogu (chociaż wymagało to niekiedy wielkiego trudu).
  • awatar pikselowaa: ja jestem w 3 klasie gimnazjum i palę , nie zaczełam palić dla landu zaczełam bo chciałam. Wszyscy w domu u mnie palą jak byłam mała specjalnie przychodziłam do kuchni żeby nawdychac się tego pięknego zapachu. Gdy zaczełam palić (3lata temu) nikt o tym nie wiedział. Palę sama w domu np , szczególnie jak mam kłopoty. Nie wszyscy zaczynają przez demoralizaje. Niektórzy palą bo chcą.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Chyba każdy z nas zna choć jedną uzależnioną osobę. Wbrew pozorom, nie jest to zjawisko rzadkie. Zanim jednak przedstawione zostaną rodzaje uzależnień, należy zastanowić się chwilę i odpowiedzieć na pytanie, co to jest uzależnienie. Otóż okazuje się, że bardzo często posługujemy się tym pojęciem, dlatego też jego określenie wydaje się czystą formalnością. Uzależnieniem jest nabyta potrzeba, często posiadająca silne natężenie, związana z koniecznością spożycia jakiejś substancji albo też określonego zachowania się. Już na podstawie tej definicji można wskazać dwa podstawowe rodzaje uzależnień, jakimi są uzależnienie psychiczne oraz uzależnienie fizyczne. Do każdego z wyróżnionych rodzajów można zaliczyć poszczególne typy. Najczęściej uzależnienie kojarzone jest z alkoholizmem, narkomanią czy nikotynizmem, jednak ich wskazanie nie jest wystarczające. Obok nich coraz większą popularnością w mediach cieszą się: zakupoholizm, seksoholizm, uzależnienie od Internetu, leków, telewizji, słodyczy, jedzenia, a nawet słuchania muzyki. Jak można zaobserwować na podstawie wskazanych przykładów, uzależnienia są dość dużą i bardzo zróżnicowaną grupą chorób, dlatego też ich leczenie w każdym przypadku jest trochę inne. Poza tym poszczególnych uzależnionych różnią nie tylko dane substancje i zachowania, przez które stracili wolność wyboru, ale także indywidualne cechy osobowości. Zobacz, jak wygląda leczenie uzależnień
 

 
trochę popisałam o samo okaleczaniu się . Wszystkie historie są prawdziwe . ! .

Ale ten blog nie jest tylko żyletce, on jest właściwie o uzależnieniach się , od złego, np. Żyletka, narkotyki, papierosy ! . Itp .

Bo tak naprawdę przecietny nastolatek, zaczyna się uzależniać od tego ! . jak wcześniej pisałam, aby być modnym i wgl ! . teraz będzie dział o papierosach, zebrałam pare histori, troszkę z internetu, a troszkę ludzie z mojej szkoły mi poopowiadali , jak się zaczeło ! . Zapraszam na mojego bloga .
 

 
Młodzi ludzie często się tną – żyletką, nożykiem, a nawet temperówką. Dlaczego?

Czy dlatego, że:

1. Panuje moda na „cięcia”?
2. Chcą zwrócić uwagę dorosłych na siebie?
3. Są słabi psychicznie i nie dają rady znieść zawodu czy niepowodzenia oraz ogólnie nie radzą sobie z emocjami?
4. Sami siebie nie lubią i to jest ich osobiście wymierzana kara za winę?
5. Cierpią na zburzenia psychiczne z powodu choroby lub nadużywania używek (alkoholu, nikotyny) lub środków odurzających (dopalaczy, narkotyków)?
6. Chcą w ten sposób ukarać rodziców lub osoby bliskie za brak zainteresowania nimi?
7. Użalają się nad sobą i swoim życiem?
8. Mają niską samoocenę, uważają więc, że „są do niczego”?
9. Ból sprawia im przyjemność?
10. Inni wciągają ich w to, a nie chcą być „gorsi”, więc naśladują koleżanki, kolegów?

A może jest jeszcze inna przyczyna?
........

Jeżeli znacie inne przyczyny to piszcie ! . Robimy jakby ankiete, dlaczego żyletka w ogóle zaczyna byc w rękach nastolatkach ?
  • awatar Ms. Bombastic: ochh te cięcie sie ;< po prostu idiotyczne ;( świetny blog dodaje do obserwowanych i zapraszam do siebie :*
  • awatar Gość: wow . Wiedziałam, że ludzie to idioci, ale bez przesady ! Wy tego nie rozumiecie i nie ogarniacie !
  • awatar Gość: A może ich życie jest po prostu tak zajebiście do dupy, może nie mają nikogo, może nie chcą życ tylko boją sie smierci
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przez zimę cięłam się żyletka i do tej pory mam slady na rękach. Boję się ubrać krótkiego rękawa gdy zrobi się ciepło żeby rodzice nie widzieli bo nie wiem co i jak miałabym im powiedzieć... co mam zrobić? .
................ Komentarze .


Trzeba brać pod uwagę takie rzeczy zanim się podejmie decyzje o samookaleczeniu... jeśli chcesz to ukrywać nie masz wyjścia - długi rękaw. Albo może jakieś ozdóbki na rękach...?

Napisany przez Anonymous 265 dni temu
Ocena: 0 | Oceń komentarz:

Jeśli masz jeszcze żyletki, to odetnij sobie ręce, nie będzie widać tych śladów na nich

Napisany przez Anonymous 265 dni temu
Ocena: 0 | Oceń komentarz:

najlepiej się dużo opalać wtedy blizny też się opalą

Napisany przez Anonymous 265 dni temu
Ocena: 0 | Oceń komentarz:

kup sobie mózg

Napisany przez Anonymous 264 dni temu
Ocena: 0 | Oceń komentarz:

Żulek ale nie napisałeś czego opalać ?

Napisany przez Paulina729 259 dni temu
Ocena: 0 | Oceń komentarz:

hm , więc moja koleżanka też kiedyś tak robiła.. i wpadłam na pomysł, aby posmarować te blizny delikatnie pudrem, bądź samoopalaczem lub coś takiego..

+ noś jakieś bransoletki , opaski mniej więcej w tym miejscu itp.

a tak wgl, to nie musicie głupio komentować, tego że się cięła, bo nerwy potrafią różne myśli człowiekowi na myśl przynieść. może to nie było do końca odpowiednie, ale to tylko i wyłącznie jej problem..

Napisany przez Anonymous 255 dni temu
Ocena: 0 | Oceń komentarz:

są takie froty na ręki no i najlepiej je nosić

moja koleżanka tez się cieła i to był jej patent !

Napisany przez Anonymous 251 dni temu
Ocena: 0 | Oceń komentarz:

Oj Moja Koleżanko droga powiem ci tyle z czasem zniknie ja też miałem po pół roku zeszło bo właśnie dzisiaj twój wipis przeczytałem i spojzałem i nie mam to tak ci powiem idziesz dzieś z rodzicami albo coś to noś opaski na reke a jak bez nich to daj ręce się opalić i bliznom...

Napisany przez Anonymous 250 dni temu
Ocena: 0 | Oceń komentarz:

tylko cioty i mięczaki się tną
  • awatar BigDay90: Cześć:) Zapraszam Cię na mojego bloga. Znajdziesz tam między innymi: *bluzy,sweterki,polarki *leginsy przypominające jeansy *dzińsy-dzwony,proste,rurki *dresy na w-f *koszulki OVERSIZE *NOWY płaszczyk Ubrania są w niskich cenach+możesz się targować. Za przesyłkę płacisz raz,więc warto zamawiać u mnie więcej niż jeden ciuszek. Z osobami z mojego miasta mogę spotkać się osobiście. Masz pytania?Pisz w komentarzu. Jesteś zainteresowana kupnem jakiegoś ciuszka? Pisz na gadu> 36331102 Pozdrawiam:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
wiem,ze Wam źle,że trudno z tego wyjść ale wiem,ze da rady ! tylko trzeba tego chcieć...
Uwierzcie że nie warto tego robić, chlopak to kawał skurwysyna,kiedys spotkacie tego prawdziwego ktory Was pokocha tak jak na to zasłuzyłyście,a ten co teraz jest kiedys bedzie żałował z nie był z Wami tylko musi upłynąć trochę czasu ! Macie moje gg więc śmiało piszcie,jedna dziewczyna napisała i obiecałysmy sobie na wzajem że już nie weźmiemy do ręki żyletki,Jeśli ona potrafi to Wy też, nie bójcie się napisać,to co mi powiecie zostanię między Nami .. z resztą po co mam komuś to mówić,przeciez to nic fajnego komuś robić opinie ! A co do kogoś co napisał 'jebane emo' to chcę powiedzieć że emo to się nie tnie.. ja nie byłam emo i jakos sieciełam a teraz choć jestem emo to i tak sie nie tnę więc spadaj od ludzi ktorzy mają problem jakis.. ciesz sie człowieku że Ty nie masz żadnych !!
 

 
Kuźwa, ludzie, ŻYLETKI? Jesteście zdemoralizowanym społeczeństwem żyletkobojów i żyletkogirls? (nie, nie EMObojs, nie EMOgirls - żyletko) . Cięcie sprawia, że pozostawiacie ranę po bólu , nieszczęściu na ciele na całe życie! Czy o to Wam chodzi, do cholery?! Czy chodzi Wam o to, żeby krew wypływająca z Waszych żył pozostawiała ogromną ranę w Waszym sercu? W Waszym toku myślenia?! Myślę, że nie
  • awatar .::Arzael::.: Blizny zostają na wieki radze przemyśleć użycie żyletki bo przy pierwszym cięciu stajecie się psychopatami.Samobójcy to tchórze bo żeby żyć trzeba mieć odwagę!
  • awatar Wkurwiona Księżniczka ♥: WoW, Cierpienie to porażka, przekonałam się na własnej skurze ;(
  • awatar Nie warto ! .: Cierpienie jest modne :O ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ja też się tne i nie moge przestać mam całe ręce w bliznach ostatnio wyciełam napis FUCK YOU! i literka T zaczęłam się ciąć rok temu gdy zostawił mnie chłopak po roku bycia ze sobą nie dawałam rady ciągle płakałam i sięgnęłam po żyletkę Mój obecny chłopak każe mi przestać ale to jest jak narkotyk, uzależnia...przez to pokłóciłam się z moją najlepszą przyjaciółką. Wstydze się gdy ktoś zauważy to. Teraz się tne z byle powodu, gdy dostanę złą ocenę/ Moi rodzice często się kłócą i nie wytrzymuję tego napięcia postanowiłam wrzucać zużyte żyletki do mojego kuferka i zobaczyć ile ich zużywam, przez rok uzbierałam 300 żyletek i dzisiaj znów sobie kupiłam...Chciałam z tym skończyć ale nie potrafiłam najdłużej nie ciełam się przez 3 dni Mam właśnie takie ręce jak na zdjęciu.. Tego nie da się ukryć...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Siedziała sama w ciemnym pokoju po omacku szukając żyletki na podłodze. Jej najlepszej przyjaciółki, powierniczki sekretów, bólu... Musiała sobie "ulżyć". Ten idiota (jej chłopak) znowu ją wystawił... Jak on mógł?! Przecież ona go tak kocha! Kocha tak bardzo, że teraz zada sobie potworny ból, myśląc, że to wszystko jej wina. Tak, właśnie takie myśli kłębią się jej po głowie... Przez niego ma coraz niższą samoocenę. I wcale jej się nie dziwię-skoro on ciągle jej powtarza, że jest nikim, brzydką świnią, która ma szczęście, że z nią jest, że powinna coś ze sobą zrobić, bo wstyd się pokazać z "takim czymś"...
Tym razem Monika naprawdę chciała ze sobą skończyć. Już przykładała żyletkę do nadgarstka, już chciała się pociąć, gdy do pokoju weszła jej mama. Spojrzała na nią przerażona, po prostu zamarła, ale nie straciła zimnej krwi. Podbiegła do Moniki i powstrzymała ją od samobójstwa. Krzyczała, że nie ma pojęcia co ją opętało, ale do Moniki nic nie docierało. Pomyślała tylko beznamiętnie: "nie tym razem to innym, tak się zabiję, bo już dłużej nie wytrzymam na tym świecie...".
Następnego dnia mama zabrała ją do psychologa. Ale ona nie chciała z nim rozmawiać. Przecież ten profesorek, który uważa się za nie wiadomo kogo nie przekona Jacka, by ją kochał. Nie rozkaże mu szanować jej... Miała tylko wyjść na chwilę do łazienki. Już nigdy z niej nie wróciła. Otworzyła okno, spojrzała na dół, powiedziała z satysfakcją: "już nigdy mnie nie skrzywdzisz" i skoczyła. Zginęła na miejscu...
 

 
immune.

Odpowiedziano: 2011-11-05 12:28:31
Myślę, że przesadzają i po prostu nie chcą przeciwstawić się problemom życiowym tylko "rozwiązują" je takim właśnie sposobem. Blizny przypominają przeszłość, a te które zostaną do końca życia w wyniku cięcia się będą już zawsze przypominały o problemach, z którymi owi ludzie nie potrafili się zmierzyć.
..................


♥♥ тяαмρєк ♥♥

Odpowiedziano: 2011-11-05 12:27:33
Zależy jak, Bo jeżeli tak że sobie podcinają żyły to ja tego w ogóle nie rozumiem.
.................

blocked

Odpowiedziano: 2011-11-05 12:299
Jest wiele innych rozwiązań, a cięcie się to udawanie, że ma się kontrolę nad swoim ciałem.


xdola1011@w...

Odpowiedziano: 2011-11-05 12:30:51
nie mam zdania /


мαятυѕкα

Odpowiedziano: 2011-11-05 12:31:16
Dla mnie to jest żałosne.


Rychuu ♥.

Odpowiedziano: 2011-11-05 12:33:43
“-szczerze to ja nie rozumiem samobójców , bo , żeby żyć trzeba mieć odwagę ,a samobójcy to tchórze, tchórze i narcystyczni egoiści , którzy myślą,że wszystko kręci w okół nich, jak można odebrać sobie najcenniejszy skarb jaki się mam, jak można zrobić sobie to i zrobić to najbliższym ludziom? ja tego nie rozumiem i nie chce tego rozumieć , przecież życie jest po to ,żeby dawać jak najwięcej innym ludziom.”
Ten cytat z Sali samobójców według mnie najbardziej pasuje do tego pytania. Odbierają sobie życie tnięciem się.


Poirytowana

Odpowiedziano: 2011-11-05 19:45:17
Dla mnie są po prostu słabi.
Miliony zwykłych ludzi przeżywało gorsze problemy od nich i radzili sobie z nimi bez masochizmu.
  • awatar Wkurwiona Księżniczka ♥: Może i przeżywali większe problemy ! . Ale inni mają mocniejszą i słabszą psychikę . A nawet nie znacie tego powodu : |
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
  • awatar cchhuujjcciiwwdduuppee: Ciecie się to nałóg wiem bo tego doświadczyłam.. Do teraz mam blizny. Tak ja w tym filmiku miałam dużo bransoletek.. Na szczęście miałam przyjaciół przestałam się ciąć ale dalej chciałam to robić jak pojechałam na obóz pomogli mi z tym nałogiem. Do teraz im dziękuję :* Damian, Szymon, Wiki i Andrzej oni mi najwięcej pomogli. Jeśli znacie kogoś kto się tnie pomóżcie,a nie patrzcie jak to sie dzieje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wtedy się pocięłam pierwszy raz...
Pamiętam to jakby to było wczoraj! W szkole dowiedziałam się, że muszę zmienić szkolę od nowego roku był to początek maja, wtedy się wszystko zaczęło zaliczać. Rodzice mieli mi o tym powiedzieć, że mam zmienię szkołę przez moich rodziców, bo kupili mieszkanie. Nie chciałam się przeprowadzać bo żyłam na wsi, tu miałam dużo przyjaciół, byłam tu lubiana. Wróćmy do szkoły. Siedziałam z moją najlepszą przyjaciółką, na pierwszej lekcji była godzina wychowawcza. Wychowawca zaczął rozdawać stare legitymacje. Podszedł do mojej ławki i podał mi moją legitymację i powiedział, że jest mu bardzo przykro. Nie wiedział o co mu chodzi. Po chwili przyszło mi do głowy, że to może chodzić o sprawdzian szóstoklasisty, ale się myliłam. Wychowawca skończył rozdawać legitymacje, podszedł do biurka. Powiedział: "Przykro mi, ale za rok w gimnazjum będzie nas o jedną osobę miej". Wszyscy zaczęli się rozglądać po całej klasie. A Pan Kowalczyk dodał: "Dorota, może nie wiesz jeszcze ale..." i nie skończył. Zaczął szukać czegoś w swojej teczce. Wyciągną podania do gimnazjum. Zaczął szukać. Znalazł. Popatrzył się chwilę. Zrobiło mu się smutno. Zaczął iść z moją stronę ja uż wtedy wiedział, że coś jest nie tak. Podszedł do mnie, popatrzył się na mnie zrobiło się wszystkim żal wychowawcy i mnie. Położył podanie i podsuną do mnie. Ja na niego spojrzałam ze łzami w oczach. Powiedział: "jak widać Dorota nie będzie już z nami chodzić do szkoły. Dorota proszę daj to podanie twoim rodzicom, bo dzwonili do mnie żebym ci je oddał, ponieważ zmieniasz szkołę. Przykro mi z tego powody ale chyba już nie ma odwrotu." Łzy mi pociekły po policzku. Wszyscy zaczęli się na mnie patrzeć, pocieszać mnie, mówi, że wszystko będzie dobrze i pytali dlaczego? JA nie mogłam nic odpowiedzieć, bo nic nie wiedziałam. Wcześniej trochę źle się z rodzicami dogadywałam i może dla tego mi jeszcze o tym nie powiedzieli. Poszłam po lekcjach zaraz do domu. W domu zastałam rodziców zawołali mnie o kuchni i powiedzieli, że obiad już gotowy. Ja ze łzami w oczach zeszłam na duł rodzice zaczęli pytać co się stało ja milczałam, po chwili powiedziałam że się dowiedziałam o przeprowadzce oni zaczęli milczeć ja rzuciłam podanie do mojego gimnazjum no teraz to już byłego gimnazjum na stół. Mama powiedziała: "Córciu przepraszamy cię za to ale dostaliśmy tam lepszą pracę i planujemy kupić mieszkanie" ja odpowiedziałam: "dla was liczy się tylko praca i pieniądze, ale moje szczęście to nie! Kuba nie będzie się tym przejmował, bo to jest chłopak, ale ja tak, bo przez was tracę przyjaciół i wszystko co chciałam, nigdy was nie obchodziłam robiliście wszystko bez mojej świadomości dziękuję wam za to! nienawidzę was!" i wyszłam trzaskając drzwiami. Po drodze spotkam mojego starszego brata o rok Kubę słyszał moją rozmowę a raczej kłótnię z mamą i tatą. Zszedł on na duł i zapytał czemu ich nie zapytamy o zdanie. Oni po prostu milczeli. Ja znalazłam żyletkę zaczęłam się ciąć, na początku bolało i piekło potem nic nie czułam. Czułam wtedy tylko nienawiść do rodziców i chęć śmierci. Ręce zaczęły mocno krwawić. JA sie położyłam i zaczęłam płakać. Myślałam że to tylko zły sen. Po chwili zasnęłam. rano obudziłam się cała w krwi. Nie odezwałam się do rodziców i nie zjadłam śniadania, wyszłam do szkoły w szkole zobaczyli moje ręce. Wychowawca powiedział, że mój świat się nie kończy. Uwierzyłam w to. Tak się zaczęło moje cięcie się następnym razem opiszę jakie były tego skutki...
 

 
  • awatar Ciagutka.♥.: a potem jak to ukryc przed rodzicami..
  • awatar Wkurwiona Księżniczka ♥: Może i make-up , ale chodzi o to, aby ludziom pokazać . A wg was to jest chore, bo nie przeżyliście tego samego ! . I nie rozumiecie tego .
  • awatar Abi eN :3: O! to 1 wrzuciłam ja. Zrobił to mój znajomy i to jest make up. ;o ale to chore serio
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
- Skuteczną metodą na niwelowanie tendencji autoagresywnych jest pokazywanie młodej osobie, że jest wartościowa, co pozwala pokonać nienawiść do samego siebie. Aby zapobiec takim sytuacjom należy budować atmosferę zaufania, poczucia bezpieczeństwa, swobodnej komunikacji między rodzicami a dziećmi, uczenia dzieci radzenia sobie z własnymi problemami - mówi psycholog. – Takie zachowania mogą mieć nawet 10-letnie dzieci, a ślady trudno zauważyć, gdyż najczęściej są to siniaki, zadrapania, które dziecko jest w stanie wytłumaczyć swoją codzienna aktywnością – dodaje.

- Nie udało mi się jeszcze z tym skończyć. Ale myślę, że wykonałam pierwszy krok. Zaczęłam chcieć z tym skończyć. Zaczęło mi to przeszkadzać. Zrozumiałam, że to wcale nie jest takie cudowne, jak wygląda na początku. Robię to rzadziej niż wcześniej, jednak dalej są momenty, kiedy nie potrafię się powstrzymać. Chociaż jest pewna poprawa, to myślę, że minie jeszcze wiele czasu, zanim będę mogła powiedzieć, że mam to już za sobą. O ile w ogóle kiedyś będę mogła tak powiedzieć. Bo tego się nie można pozbyć, można to tylko uśpić – przekonuje Agata.

– Sama czułam, że potrzebuję pomocy. Pedagog skierował mnie do psychologa. Gadał, jaka to ja jestem jeszcze młoda i że życie jest piękne. Przestałam chodzić na spotkania – mówi.

A jak jest teraz?
– Już tego nie robię. Kiedyś robiłam to nawet co drugi dzień. Może dorosłam? Nie boję się, że to wróci. Nie myślę o tym. Czasem mam ochotę się pociąć, ale gdy spojrzę na żyletkę przypomina mi się zaraz każdy wieczór, gdy siedziałam zamknięta w moim pokoju, płakałam i jeździłam żyletką po skórze. I odechciewa mi się...
 

 
Zapytane o motywy mówią otwarcie: - Zaczęłam się okaleczać, bo nie dawałam sobie rady z problemami. Miałam kłopoty w szkole i w miłości. Głupia 13-latka - tak teraz to określam. Zawsze wielu ludzi mi się zwierza. I to też był powód, bo nie umiałam czasami pomóc, a jestem wrażliwa na krzywdę innych – mówi Ania. Powody Agaty są bardziej złożone: - Wszystko zaczęło się od problemów w domu. Ciągłe kłótnie z macochą, wzajemna nienawiść, być może też niemożność sprostania wymaganiom, które rodzice przede mną postawili – tłumaczy. – Mam problem z wyrażaniem uczuć, szczególnie tych negatywnych, nie lubię mówić o swoich problemach. Siłą rzeczy emocje nieuwalniane na zewnątrz kumulowały się, problemów robiło się coraz więcej. Okazało się, że żyletka i samookaleczenia to doskonały sposób na pozbywanie się negatywnych uczuć – dodaje.

TO WCIĄGA JAK NARKOTYK ! .
- Na początku chodziło o ulżenie sobie, uspokojenie. Potem trochę zaczęło się to zmieniać. Kiedy zaczęłam mieć problemy z odżywianiem, autoagresja stała się raczej karą. Nie udało mi się trzymać diety – cięłam się. Żeby mieć nauczkę na przyszłość. Żeby sobie pokazać, jak bardzo się nienawidzę – mówi Agata

ŻYLETKA MOJA PRZYJACIÓŁKA . !
Ania pierwszy raz pocięła się mając 13 lat. - W moim pokoju. Chciałam zrobić to już wcześniej, ale się bałam. Aż w końcu stało się. Czułam niesamowitą ulgę. Patrząc na krew wypływającą z moich nadgarstków widziałam jak spływają moje kłopoty. Bo tak na prawdę, gdy się potniesz skupiasz się na tym bólu fizycznym, a nie psychicznym. Moja historia z cięciem trwa trzeci rok. To wciąga jak narkotyk - dodaje. - Miałam wtedy 15 lat. Zaraz po kolejnej awanturze z rodzicami poszłam do łazienki wykąpać się. Kiedy siedziałam zapłakana w wannie i próbowałam się uspokoić, zobaczyłam na szafce opakowanie żyletek. Postanowiłam spróbować, zobaczyć, czy to rzeczywiście pomaga. Przeciągnęłam żyletką po skórze na nadgarstku, potem jeszcze raz i jeszcze. Patrzyłam na spływającą krew i czułam ulgę i rosnący spokój. Pomogło – opowiada Agata.
- Widok krwi uspokaja – samookaleczenie to działanie według scenariusza, w którym krew mówi o dokonaniu dzieła, co może mieć tez kontekst kulturowy – tłumaczy psycholog.

- Tniesz się i nie czujesz już cierpienia, nienawiści, smutku, tylko spokój. Myślę, że właśnie, dlatego tak ciężko jest skończyć z autoagresją. Bo kiedy wiesz, że możesz poczuć ulgę w sposób łatwy i niemalże natychmiastowy, nie chcesz, bądź już nie potrafisz znaleźć innych sposobów na rozładowanie emocji. To uzależnia - dodaje dziewczyna.
Zdaniem D. Stolarskiej-Frahn samookaleczenie nie prowadzi do uzależnienia podobnego do alkoholizmu czy narkomanii. Autoagresja działa na zasadzie powtarzalności: Napięcie – rozładowanie napięcia (np. poprzez samookaleczenie) i po pewnym czasie kumulowanie się napięć. - W przypadku, kiedy ktoś okalecza się właśnie po to, by poczuć ulgę, faktycznie nie odczuwa bólu. Jednak, kiedy tnę się za karę, odczuwam ból. Właśnie o to wtedy mi chodzi, żeby sprawić ból swojemu ciału – mówi Agata.

BLIZNY NIGDY NIE ZNIKNĄ .
- Moje rany to "kreski" o długości od 5 do 10 cm. Kiedyś je liczyłam, ale już dawno straciłam rachubę. Za jednym podejściem powstaje zwykle ok. 20-30 nowych ran. Na początku były to nadgarstki, jednak te miejsca są bardzo widoczne, dlatego teraz nie robię tego na rękach. Najwięcej sznytów mam na udach, na brzuchu. Te części ciała rzadko odkrywam, więc prawdopodobieństwo, że ktoś zobaczy blizny i rany jest mniejsze.

Ania: – Zawsze cięłam się żyletką. Mam blizny na rękach. Myślę, że już nigdy nie znikną i gdy na nie patrzę przypomina mi się wszystko, co przeżyłam. Mam też rany na biodrze. Gdy się tam pocięłam nie musiałam
tego tak starannie ukrywać jak na nadgarstkach. Zawsze przykładałam żyletkę do skóry i wbijałam ją, robiąc tzw. "niteczki". To bardzo krwawiło.

TEGO NIE DA SIĘ UKRYĆ
- Nigdy tego nikomu nie pokazałam. Nawet mojemu przyjacielowi, któremu powiedziałam o tym, co sobie robię, nie pokazałam ran. Miałam kiedyś taką sytuację, że ojciec znalazł w moich rzeczach zakrwawiony prowizoryczny opatrunek z gazy i taśmy klejącej, którego zapomniałam się pozbyć. Dopytywał się, co to jest, a ja nawet nie potrafiłam wymyślić żadnej wymówki, miałam pustkę w głowie. Tylko milczałam. Po kilku dniach naprzemiennych awantur wszystko wróciło do normy. Nigdy już nie wróciliśmy do tego tematu – mówi Agata.

- Tego się nie da ukryć. Nosiłam opaski na nadgarstki. Grube swetry z koniecznie bardzo długimi rękawami. Jak ktoś patrzył na moje ręce wpadałam w szał. Szybko je chowałam do kieszeni. Ale ciężko jest to ukryć. Pierwsza zauważyła moja przyjaciółka. Na siłę odkryła mi ręce. Nienawidziłam jej za to. Wybiegłam zapłakana z jej domu. Nie chciałam jej widzieć. Pobiegła za mną. Stałyśmy na środku ulicy i płakałyśmy. Na drugi dzień błagała, żebym poszła do pedagoga szkolnego – opowiada Ania. – Poszłam.
 

 
Ayakashi 2011-07-10
Cięłam się rok. Bo wszystko się pieprzyło... Przyjaciel mnie od tego odciągnął. Słowami "Pamiętaj. Każdy ból, który sobie wyrządzasz - mnie boli dużo bardziej" trwało to tydzień. przestałam pić, palić i ciąć się
.............
AsiAa13 2010-05-18
A ja tnę się i igłę z nitką wbijam po naskórek..i tak chodzę ;pp Ale musze przestac
.............
dorotka1110 2010-03-10
Ja się cięłam 1 miesiąc to nie dużo lecz dla mnie bardzo...Nie tnę się już 1,5 tygodnia lecz mam te myśli... Piszcie do mnie na nr. gg 17628815 PROSZĘ !
............
rafaello1994 2010-02-25
mialem dziewczyne ktora bardzo kochalem i kocham nadal ale pewnie nie czuje do mnie tego samego nie rozumiem jak mozna powiedziec po 9 miesiacach bycia ze soba ze jej sie znudzilem mam zlamane serce nie mam powodu by sie usmiechac i chce siegnac po zyletke
.............
blondyna12 2009-12-27
"...) Wystarczy jeden błąd, jeden żal, jedna żyletka, jedno cięcie, jedna chwila, jedno życie!" Tak powiedziała mi przyjaciółka kiedy zaczęłam sie ciąć. Nie wytrzymałam rozstania z chłopakiem i koniec przyjaźni wszystko sie zawaloło.. i zaczęła
...............
Ania464 2009-12-20
Mi się udało..=)) Ciełam się przez 5 lat...więc wiem o co kaman...uzależniłam się od tego chujostwa...ale poznałam fajnego chłopaka i zostaliśmy przyjaciółmi opowiedziałam mu o tym i pomógł mi wyjść z tego bagna
.................
ewelinka 15 2009-02-14
ciecie sie mi bardzo pomaga
.................
 

 
Niektóre gwiazdy mówią o swojej wstydliwej przeszłości i o tym, że negatywne emocje odreagowywały, tnąc się. Do samookaleczania przyznaje się między innymi Johnny Depp. Podobno w młodości często chwytał za ostre narzędzia. Angelina Jolie z tego samego powodu wstydzi się pokazywać swoje uda. Ślady po cięciu się można zobaczyć też na rękach Lindsay Lohan, czy Demi Lovato, miała je również Amy Winehouse.
 

 
Bardzo szybko można uzależnić się od samookaleczania. To szczególnie groźny nałóg, bo osoba, która krzywdzi się w ten sposób, z czasem potrzebuje coraz większej dawki bólu. Tak więc jeśli ktoś zaczyna od wbijania sobie szpilki w palec, ostatecznie może spróbować cięcia się żyletką po udach. Skłonność do autodestrukcji to poważne zaburzenie i szczególnie niebezpieczne w przypadku młodych osób. Uważam, że osoby krzywdzące się w taki sposób nie są w stanie same poradzić sobie z tym problemem i powinny zgłosić się do psychologa. Apeluję też do młodych ludzi, by pomagali swoim rówieśnikom w zerwaniu z tym nałogiem
 

 
Gdyby wiedziała, czym to grozi, nigdy nie chwyciłaby za ostre narzędzie i nie zaczęłaby się okaleczać. 16-letnia Ania z niewielkiej miejscowości na Podkarpaciu zgodziła się opowiedzieć nam swoją historię, bo chce ustrzec innych przed pułapką, w którą sama wpadła.

- Cięcie się jest jak nałóg. Jeśli nawet tylko raz to zrobisz, w chwili słabości znów pomyślisz o chwyceniu za żyletkę. Ta myśl zostanie już w Twojej głowie - mówi dziewczyna.

Głupia plotka
Ania pamięta tamten dzień jak dziś. Poszła do szkoły i od razu zauważyła, że coś jest nie tak. Znajomi dziwnie patrzyli, nie chcieli z nią gadać podczas przerwy. W końcu jedna z koleżanek powiedziała jej na ucho: – Piotrek opowiada wszystkim o tym, że poszłaś z nim do łóżka – usłyszała Ania i zamarła. Starszego od siebie o cztery lata chłopaka znała zaledwie od miesiąca. Szybko się zaprzyjaźnili, pożyczali sobie płyty, rozmawiali o wszystkim. – Zawsze myślałam o nim tylko jak o przyjacielu. Nic więcej. Wydawało mi się, że ja dla niego też jestem jedynie koleżanką. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, że ten chłopak może rozpowiadać takie bzdury na mój temat! – złości się Ania. Jej cała szkoła huczała od plotek. – Myślałam, że spalę się ze wstydu. Wydawało mi się nawet, że nauczyciele się o tym dowiedzieli! Kolejne koleżanki odsuwały się ode mnie – opowiada z bólem. Ostatecznie zdecydowała się zadzwonić do Piotra i spróbować porozmawiać z nim na temat tej sytuacji. – Umówiłam się z nim nad rzeką. Czekałam tam sama. Spóźniał się. W końcu go zobaczyłam, ale nie był sam, szedł z jakąś dziewczyną, trzymał ją za rękę. Demonstracyjnie przeszedł obok mnie, nawet się nie zatrzymał. Zachowywał się tak, jakbym była dla niego totalnie obcą osobą – mówi Ania. Załamała się. Powoli zapadał zmrok. Nie miała ochoty wracać do domu.

Pierwsze cięcie
– Zostałam sama nad tą rzeką. Zobaczyłam potłuczoną butelkę i wtedy przyszła mi do głowy ta głupia myśl – przypomina sobie. Chwyciła za jeden z odłamków szkła i przecięła sobie skórę na lewej ręce. – Trochę się bałam, uważałam, żeby cięcie nie było głębokie – mówi. Pierwsze nacięcie było delikatne, prawie bez krwi. – Co wtedy poczułam? Ból. Ale to był tylko ból fizyczny. Z tym byłam w stanie sobie poradzić – mówi Ania. Kolejne cięcia były już głębsze. – Popłynęła krew, a ja poczułam się lepiej. Miałam wrażenie, że z tą krwią odpływają ze mnie wszystkie negatywne emocje. Oczyszczam się – przypomina sobie. Tamtego dnia Ania nad rzeką spędziła całą noc. Rano na każdej z rąk miała ponad 20 nacięć.

Długie rękawy
Rodzice nie mieli pojęcia o tym, co Ania sobie zrobiła. Wyjechali na weekend z miasta. Kiedy wrócili, zdziwili się tylko, że ich córka bez przerwy chodzi w bluzkach z długimi rękawami. – Pewnego wieczoru, gdy siedziałam przed komputerem, do mojego pokoju weszła mama. Nawet nie wiem, kiedy zsunęła mi rękaw swetra. Wtedy zobaczyła blizny. Rozpłakała się, chyba nie wiedziała, jak powinna na nie zareagować – opowiada Ania. Później porozmawiała z rodzicami na temat tych blizn. Obiecała, że już więcej tego nie zrobi. Mama kupiła Ani maść, która ma przyśpieszyć ich gojenie się. – Pomaga, ale i tak ślady cięć są nadal bardzo widoczne – mówi. Jednak to nie bliznami Ania przejmuje się najbardziej. Boi się, że znów się okaleczy. Miesiąc temu, po tym jak ktoś powiedział, że jest za gruba, na przerwie między lekcjami poszła do parku, wyciągnęła cyrkiel i zaczęła go wbijać w blizny po wcześniejszych cięciach.

To jest nałóg
– Zawsze będę jedną z tych dziewczyn, co się tną. Panuję nad tym, ale jednocześnie ilekroć coś mnie zdenerwuje, nie mogę przestać myśleć o zrobieniu sobie krzywdy – twierdzi Ania. Nie chce, by ktoś się nad nią litował. To nie pomaga. A co jest skutecznym lekarstwem? – Mam teraz zaufaną przyjaciółkę. Powiedziałam jej o tym, co sobie zrobiłam. Ona wybija mi z głowy głupie myśli! – mówi Ania. – Mam nadzieję, że nauczyłam się rozwiązywać swoje problemy bez użycia ostrych narzędzi. Teraz zamiast wyżywać się na sobie, rozmawiam z ludźmi – dodaje.
  • awatar MissSuzie: też się kiedyś pocięłam, na szczęście byłam świadoma że mogą zostać blizny dlatego cięcia były niewielkie i nie głębokie. ale jedna żyletka jeszcze leży w mojej szafce...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ludzie mają problemy , chcą wsparcia, bo stracili sens ! .
A dla innych to ubaw, oraz satysfakcja .
Pod spodem dodałam wpis pt . " problem ... A dla innych ubaw ! : |"
I jeden komentarz rzucił mi się tam w oczy .
Od . katrol542

Odpowiedziano: 2011-04-28 00:23:39
Pal trawkę w dużych ilościach zapomniesz się ciąć .

Przecież takie komentarze to dla nich . Mają dość ! . Sa w wiekszej załamce, a oni proszą o pomoc, aby było lepiej , a po takich komentarzach jak . np . " Idź się lecz " i wgl .
Ludzie, nie umiecie pomóc ? ! . Nie piszcie , bo ta osoba co się zwraca do was, chcę, aby było lepiej ! .
Proszę ! . Takie komentarze zostawiajcie dla siebie ! .
  • awatar Wkurwiona Księżniczka ♥: ` Są tu ciekawe historie ! . ` . Hmm . Coś o mnie . ? . Ale u mnie to inaczej się zaczęło ! . Chcę dalej poczytac te historie , bo są ciekawe i rzeczywiste ! :) . Dodaje do obserwowanych
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Tuptuś;*


Zadano: 2011-04-28 00:22:48
Jak wyjść z "nałogu" cięcia się ?
kaleczę się już codziennie od 5 miesięcy wiem że to złe ale wpadłam w nałóg jak z niego wyjść ? nie mam przyjaciół a rodzina ma mnie gdzieś ...

Komentarze , oraz odpowiedzi ! .


szaro-biała

Odpowiedziano: 2011-04-28 00:24:41
może dlatego się tniesz?..
ja na twoim miejscu poszłabym do pedagoga. Idź, zrób coś z tym..


Korba Face

Odpowiedziano: 2011-04-28 00:250
do psychologa szkolnego xdd...pedagog ci pomoże, a jak nie to szpitaal psychiatryczny, a tam wykryją u cb deprechę.


Drysh

Odpowiedziano: 2011-04-28 00:31:12
idz do psychologa


katrol542

Odpowiedziano: 2011-04-28 00:23:39
Pal trawkę w dużych ilościach zapomniesz się ciąć


Waldus2009

Odpowiedziano: 2011-04-28 00:23:40
Nie tnij sie
  • awatar love me do: Mi pomogła... muzyka. I ogromne wparcie przyjaciół którzy byli ze mną gdy wszystko się jebało. Może psycholog szkolny ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Proszę pomóżcie mi bo nie mogę przestać się ciąć.
Mam prawie 13 lat i tnę się przez chłopaka którego kocham od 6 lat a on mnie ignoruje.

Małaa .
Nie rozumiem nie których ludzi dziewczyna prosi was o pomoc a w zniej sie jeszcze nabijacie i każecie dalej tak robić nie wiecie co ona czuje .Ciekawe co byście zrobili gdyby was spotkała taka nie odwzajemniona miłość .Zycie jeszcze przed nami więc sie okaże .
xXxAndzelaxXx te twoje cięcie przemieniło sie w naług z jednej strony rozumiem cie wiem co to znaczy , wiesz że naług jest ciężki do wyleczenia ale da rady z niego wyjść .
Gdy będzie chciała sie ciąć pomyśl jak byś sie czuła gdybyś widziała kogoś jak sie tnie, ten ich ból na twarzy , wiem że gdy sie tniesz odczówasz ulge ale tylko chwilową reakcja .
Radze ci przestać i trzymam kciuki za ciebie żebyś z tym skączyła

thedarkside 10 miesięcy temu +4 -1
OMG!!! 13 lat i już się tnie .. ;/
i to przez chłopaka ..
dziewczyno tego kwiatu to pół światu ;p

Nitka06 2010-11-23 20:540 +3 -3
Słuchaj nie mogę za bardzo dać Ci rady, gdyż sama tego nigdy nie robiłam. Chociaż rozumiem twój żal. Miałam nie raz chwile wzlotów i upadków przez które chciałam ze sobą jak najszybciej skończyć. Uważam jednak, że powinnaś to dokładnie przemyśleć. Te rany zostaną ci na zawsze. Moze w jakimś stopniu się zabliźnia, ale bd. ci przypominać złe chwile. Po za tym jesteś warta więcej, nie jakiegoś nędznego chłopaka, który nie poznał jaka jesteś super. Zmień sobie obiekt zainteresowań obejrzyj się dookoła, a zobaczysz, ze jest wielu fajniejszych kolesi od tego.
Zapomnij o nim. Wiem, ze to nie łatwo w końcu trwało to aż 6 lat. Ja miałam podobnie, ale ocknełam się z tego snu.
Życzę Ci powodzenia. Nie myśl o tych sprawach dziewczyno, bo życie sobie zniszczysz. W takim pięknym wieku.
  • awatar love me do: Zastanów się dlaczego to robisz i czy to ma jakiś sens. Zamiast siedzieć, płakać i cierpieć przez niego znajdż sposób żeby Cię zauważył. Pokaż mu co traci. Najlepiej umów się z jego przyjacielem :pp A tak pozatym to wiem że kiedy to robisz, zapominasz o wszystkim bo skupiasz się na ranie, na krwi i na tym ze jego nie ma. Ale żeby przestać to robić na pewno będziesz musiała troochę pocierpieć, a potem bd lepiej. Moje cięcie się miały zupełnie ine powody ale myślę że czułam to samo. A żeby przestać pierwsze co zrób TO WYŻUĆ ŻYLETKI ! Potem powiedz o tym komuś, komu ufasz i porozmawiaj szczerze. Myśl pozytywnie ! To wszystko cię zmieniło ale ty możesz dzięki temu stać się silniejsza ! U mnie tak było. I teraz jestem jedną z najpozytywniejszych osób jakie znam :D I jeśli chcesz wiedzieć, tak myślę o żyletkach, o śmierci ale mnie to zaczęło brzydzić. Mam uraz i NIGDY nie zapomnę ale to dało mi siłę. Będzie dobrze tylko uwierz w siebie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
1 2 3
SZNYTY TO PLAGA Dziewczyny, które okaleczają się podobnie jak Martyna, opowiadają o tym na forach internetowych.
”Tnę się z byle powodu, gdy tylko mam doła. To jest jak nałóg...”.
”Ja tnę się na lewej ręce tak, żeby ukryć to pod jakąś frotką albo czymś. Z jednej strony mi to przeszkadza, bo boję się, że ktoś zauważy rany, ale z drugiej jest to ucieczka w inny świat. Tam, gdzie nie ma nikogo, jestem tylko ja. Ja, która rozumiem swoje problemy”.
”Tnę się od trzech lat. Nie wiem, co robić. Moje ręce są całe w bliznach. Okaleczam się też na brzuchu i nogach. Nie chcę iść do psychologa, leczyć się, bo to nie wydaje mi się dużym problemem”. ”Moja mama jest wzywana do szkoły, bo pani przypadkowo zobaczyła moje sznyty... i powiedziała, że musi o tym powiadomić moją mamę... Jakaś debilka – myśli, że moja mama pójdzie do szkoły... :-) Biedna pani, nie??!!”.
”Cięłam się rok. Moje przyjaciółki poszły o tym porozmawiać z psychologiem szkolnym. Od tamtej pory regularnie chodzę na rozmowy z panią psycholog. To naprawdę mi pomogło! Przestałam to robić, ale blizny zostaną na zawsze...”.
”Moja koleżanka też miała taki problem. Namówiłam ją, aby poszła do psychologa. Minął już rok, jak się nie podcina i jest szczęśliwa!”.
Jeśli to jest z nerwów bierz ziolowe tabletki uspokajajace. Nie uzależniają, są zrobione z ziół i bez recepty.
Noś na ręku grubą i mocną gumkę i za każdym razem z niej strzelaj, gdy będziesz chciała wziąć żyletkę. Jeśli uspokaja cię kolor krwi, niech będzie ona czerwona. Mi to pomogło w takiej sytuacji, przynajmniej na początku, a teraz przelewam wszystko na papier
Najlepszym sposobem jest rozmowa od serca ze znajomym, przyjacielem, rodzicami lub nawet psychologiem. Pomyśl, co najbardziej prowokuje Cię do tego, aby sięgnąć po żyletę. Jeśli zdasz sobie sprawe z tego, że wiele razy może to być jakaś błahostka, zniszcz ją pokonaj swoje lęki. Pokaż, kto tak naprawdę decyduje – Ty czy Żyleta?!
linki do forów: link: http://forum.onet.pl/0,2,1,0,6500,7856984,76506413,uforum.html http://www.girlstown.fora.pl/na-powaznie,13/ciecie-sie,882-45.html http://twist.pl/klub_show.php/kid,4411//s,11
DLACZEGO LUDZIE TO ROBIĄ
”Przyczyn cięcia się jest tak wiele, jak wiele jest osób sięgających po żyletkę, przypalających się papie- rosami czy parzących kwasem – wyjaśnia psycholog, Konrad Pluciński. – Najczęściej powodem są wydarzenia z dzieciństwa, które doprowadziły do zaburzeń w sferze emocjonalnej. Może to być doświadczenie przemocy, opuszczenia albo bardzo wymagające lub też zbyt opiekuńcze środowisko rodzinne. I tej rany na emocjach czasem nie daje się wyleczyć. Wtedy sięga się po każdy sposób pomagający uśmierzyć ból. Mogą to być narkotyki, alkohol, cięcie się żyletką. Samookaleczenie jest więc jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Należy pamiętać, że jest to tylko objaw, który maskuje poważne zaburzenia (włącznie ze schizofrenią). Samookaleczenie powoduje podniesienie poziomu endorfiny we krwi, czego następstwem jest zniesienie uczucia bólu, poprawa samopoczucia (czasem aż do euforii) oraz zniesienie stanu napięcia. Poprawa jednak nie trwa długo, więc szybko potrzebne jest następne cięcie i kolejne... Pojawia się mechanizm uzależnienia. Ponieważ endorfina powoduje ulgę, to chce się jej coraz częściej, w każdej sytuacji stresowej. I jest to uzależnienie równie niebezpieczne jak alkoholizm czy narkomania. Dlatego osoby, które nałogowo się tną, muszą leczyć się tak samo, jak inni uzależnieni – najlepiej poprzez profesjonalną terapię. Szanse na samodzielne wyrwanie się z nałogu są raczej niewielkie. Nie wystarczy obiecać sobie: »Od dziś przestaję« – trzeba poradzić sobie z tym wszystkim, co doprowadziło do samookaleczania się. Praca z psychologiem lub terapeutą może w tym bardzo pomóc”.
 

 
PRĘGI NA CIELE I DUSZY
Jednak gdy wróciłam do chaty, zastałam tatę tak przybitego, jak jeszcze nigdy dotąd. Okazało się, że po południu dzwoniła mama. Oznajmiła, że przemyślała wszystko, wraca za miesiąc i że do tego czasu ojciec ma się wyprowadzić z domu. Byłam w szoku. A on powiedział tylko: ”Chyba będziemy musieli się rozstać, córeczko...”. Płakałam i prosiłam, by pozwolił mi mieszkać z nim. On na to, że zobaczymy, ale mówił to bez przekonania. Pomyślałam, że pewnie i on ma mnie dosyć. Dziś wiem, że nie o to chodziło – po prostu wiedział, że nie będzie go stać na wynajęcie mieszkania tak dużego, by sąd uznał, że jest wystarczające dla nas obojga. No i bał się, jak zareaguje mama. Ale ja wtedy byłam zrozpaczona i zakładałam najgorsze. Uciekłam do swojego pokoju. Pod materacem czekało pudełko żyletek... Nie chciałam się ciąć po ręce, bo bałam się, że Mateusz zobaczy świeży ślad. Przesunęłam więc ostrzem po brzuchu... Raz, drugi... Ale tym razem nie dało mi to ukojenia. Płakałam tak długo, aż usnęłam. W nocy się obudziłam. Coś było nie tak, czułam to. Zapaliłam lampkę. Na pościeli była krew. Myślałam, że to z tych cięć na brzuchu. Ale nie. Krew leciała mi z lewego nadgarstka, było jej dużo. Musiałam przez sen rozdrapać sobie strupy. Zdarzało mi się to już wcześniej, bo gojące się rany swędziały. Teraz jednak wyglądało to groźnie. Po omacku poszłam do łazienki. Jakoś udało mi się zatamować krew, ale rano poczułam się tak fatalnie, że nie mogłam iść do szkoły. Znowu przysięgałam sobie, że już nigdy więcej... Wytrzymałam do wakacji. I wtedy, na początku lipca, spadł na mnie kolejny cios. Mateusz dostał stypendium w USA i miał wyjechać na pół roku. Wstydzę się teraz, gdy myślę, jak się zachowałam, kiedy mi to powiedział. Byłam załamana, groziłam, że jeśli wyjedzie, znowu się potnę, tym razem na serio. Nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Naprawdę go potrzebuję, gdyby nie on, w ogóle nie miałabym żadnej nadziei, że spotka mnie coś dobrego... Omal się wtedy nie rozstaliśmy. Mateusz był stanowczy. Powiedział, że wyjeżdża, bo to jest dla niego szansa, a ja nie mam prawa tak go szantażować. No i znowu wróciłam do żyletek.
ODROBINA NADZIEI
Od tamtej pory minęło kilka miesięcy. Tata się wyprowadził, widuję go w weekendy. Mateusz wyjechał. Piszemy do siebie i rozmawiamy na czacie, on liczy dni do powrotu. To już niedługo, dwa miesiące. Mateusz bardzo często pyta, czy tego nie robię. Na początku kłamałam, że nie, ale cięłam się niemal codziennie. Było ze mną coraz gorzej. Nie mam pojęcia, jak by się to skończyło, gdyby nie Daria, moja przyjaciółka. Opowiedziałam jej o wszystkim – komuś musiałam w końcu się zwierzyć. Kazałam jej przysiąc, że nikomu nie powtórzy. Daria wysłuchała wszystkiego i oświadczyła, że wymagam od niej zbyt dużo. Bo ona nie może spokojnie patrzeć na to, jak się zabijam. I że daje mi tydzień na to, żebym poszła do kogoś, kto będzie wiedział, jak mi pomóc. A jak nie, to ona pójdzie sama i wszystko opowie... Pamiętam, że wrzeszczałam na nią, płakałam, a ona była tak zdenerwowana, że trzęsły jej się ręce. Ale nie odpuściła – powiedziała tylko, że nie ma najmniejszej ochoty iść na mój pogrzeb. Potem płakałyśmy już obie... Poszłam w końcu do psychologa. I teraz chodzę regularnie, dwa razy w tygodniu. Dużo rozmawiamy. O mnie, o mamie i tacie, o tym, co czuję. Nigdy nie myślałam, że tak będzie, ale to naprawdę pomaga... No i jest szansa, że za kilka miesięcy wszystko się jakoś ułoży. Wróci Mateusz, a mama coraz częściej mówi, że po rozwodzie pojedzie na stałe do Anglii, pójdzie tam do pracy. Ciotka ma sklep, więc robota jest pewna. Gdyby to zrobiła, mogłabym zamieszkać z tatą. Może wtedy uda mi się być normalną, szczęśliwą dziewczyną. Bardzo bym chciała...
 

 
Pierwsze cięcie
Pamiętam ten pierwszy raz. Tego się nie zapomina. Tak jak pierwszej randki, pierwszej imprezy... To było jesienią zeszłego roku, po strasznej awanturze z matką. Wtedy w domu zrobiło się nie do wytrzymania. To znaczy, nigdy nie było najlepiej, ale w tamtym okresie starzy kłócili się dosłownie codziennie. Matka miała wieczne pretensje do taty, że za mało zarabia, że jej znajome to jeżdżą na wakacje za granicę do dobrych hoteli i kupują sobie perfumy za 300 złotych, a nas nie stać nawet na remont łazienki czy porządny samochód. A jak tata brał dodatkowe fuchy, żeby dorobić, to z kolei wyrzucała mu, że nie ma dla niej czasu i że w domu nic nie robi. Mnie też się czepiała o wszystko. Myślę, że ona wolałaby, żeby mnie nie było. Wiem, że wyszła za tatę, bo wpadła i obwinia nas oboje o to, że zmarnowała sobie życie. Jej się wydaje, że gdyby nie my, to by zrobiła wielką karierę i wyszła za jakiegoś ambasadora. A tak to została kurą domową... Tamtego dnia wróciła z wywiadówki. Rzuciła przede mnie kartkę z ocenami. Wcześniej uczyłam się dobrze, ale wtedy wpadło mi trochę jedynek i dwój, przez te awantury w domu. No i raz mnie w szkole nakryli, jak paliłam fajki w kiblu. Zwykle nie palę, wtedy kumpela mnie poczęstowała i głupio mi było odmówić. Zrobiła się rzeźnia. No i na tej wywiadówce szkolna pedagog pytała mamę, czy coś się w domu nie dzieje źle, bo tak nagle taka u mnie zmiana na gorsze... Właśnie o to matka wkurzyła się najbardziej. Krzyczała, że przeze mnie jest wzywana na upokarzające przesłuchania. W końcu powiedziała: ”Dla ciebie, gówniaro, poświęciłam wszystko, a ty tak mi odpłacasz?!”. Wtedy nie wytrzymałam, wrzasnęłam, że nie musiała się tak poświęcać, że się na świat nie prosiłam. Uderzyła mnie w twarz. Potem, jak tata wrócił do domu, opowiedziała mu wszystko, pomijając tylko własne słowa. Ojciec kazał mi ją przeprosić. Powiedział, że póki tego nie zrobię, nie będzie się do mnie odzywał. To mnie okropnie zabolało, bo tatę bardzo kocham, a on tak dał się nastawić przeciwko mnie. Nie przeprosiłam. Wieczorem, gdy siedziałam sama w pokoju i ryczałam, zrobiłam to...
Lek na całe zło
Chciałam się zabić, podciąć sobie żyły. Ale to nie takie proste. Zwłaszcza że nie robiłam tego wcześniej. Trudno jest za pierwszym razem przełamać się i tak zranić. Miałam wrażenie, że mocno przyciskam żyletkę, a wypłynęło tylko trochę krwi. Spróbowałam jeszcze raz, ale za bardzo bolało. Została więc tylko ledwo widoczna, piekąca kreska na lewym nadgarstku. Mimo to poczułam ulgę. Dlaczego? Nie wiem. Może po prostu ból fizyczny odciągnął moją uwagę od tego, co się stało... Gdy w jakiś czas później, zupełnie niespodziewanie, rzucił mnie chłopak, z którym chodziłam ponad rok, wiedziałam już, jak sobie ulżyć. Ciach i po bólu. Tym psychicznym. Wtedy poszło mi lepiej, rana była dużo głębsza. Została mi po niej wyraźna blizna. Od tego czasu dorobiłam się wielu innych, ale ta była pierwsza. Zawsze ją rozpoznaję. W kolejnych miesiącach robiłam to coraz częściej. Jedynka w szkole, kłótnia z kumpelą, awantura w domu – żyletka zawsze pomagała. Bez niej nie umiałam już funkcjonować. A robiło się coraz gorzej. Rodzice zaczęli mówić o rozwodzie. Słyszałam ich nieraz, jak kłócili się późno w nocy, myśląc, że śpię. W takich chwilach ryczałam w poduszkę z bezsilności. I ze strachu, że po rozwodzie zostanę z mamą. Tylko cięcie się mnie ratowało. Inni, żeby się znieczulić, piją alkohol czy biorą narkotyki – ja wolałam żyletkę. Napi¢tnowana W maju poznałam Mateusza. Zakochaliśmy się w sobie i spojrzałam na świat innym okiem. Do tego mama pojechała na kilka tygodni do ciotki do Anglii, więc w domu był spokój. Kiedy zrobiło się ciepło, wyjęłam z szafy letnią sukienkę. Chciałam pokazać się w niej Mateuszowi, bo naprawdę świetnie w niej wyglądałam. I wtedy spojrzałam na moje ręce. Przeraziłam się. Całe przedramiona miałam w bliznach! Do tej pory jakoś o nich nie myślałam. Była zima, więc chodziłam w rzeczach z długimi rękawami. Nawet na wuefie ćwiczyłam w bluzie, co nikogo nie dziwiło, bo na sali gimnastycznej było koszmarnie zimno. Więc nikt nie widział tych śladów. Raz tylko kumpela wylukała je, jak się przebierałam. Zapytała, co to, ale udałam, że nie słyszę i ona odpuściła. A tak w ogóle to nie bałam się, że ktoś te blizny zobaczy. Ucieszyłabym się nawet, gdyby matka je zauważyła – może wtedy zrozumiałaby, do czego mnie doprowadza. Ale Mateusz... Wstydziłam się ich przed nim, wyglądały ohydnie, no i nie chciałam, aby się dowiedział, że się tnę. Nie wiedziałam, co zrobić. Przeszukałam szufladę mamy z biżuterią, znalazłam szerokie bransoletki. Założyłam je i pobiegłam na randkę. Mateusz zachwycił się moją sukienką, powiedział, że ślicznie wyglądam. Chodziliśmy po parku, całowaliśmy się... Zapomniałam o całym świecie. Nie zauważyłam, jak bransoletki zsunęły mi się, odsłaniając blizny... Mateusz za to od razu je wylukał. Aż pobladł. Nic nie mówił przez jakieś pięć minut. Potem zaczął wypytywać, dlaczego. Powiedziałam mu o problemach w domu. On na to, że rzeczywiście mam pod górkę, ale nie mogę się w ten sposób okaleczać. Kazał mi przyrzec, że z tym skończę. Przyrzekłam i naprawdę wierzyłam, że dotrzymam słowa. Wracałam do domu, obiecując sobie, że jeszcze tego wieczoru wyrzucę wszystkie żyletki.
 

 
Pytają, skąd te blizny, czy się tnę. „Tak”, dlaczego mam zaprzeczać? Nie ukrywam tego, bo po co. To część mnie, taki jestem. Jestem krwią i bólem, kolejną sznytą, bliznami.
Pytają, skąd te blizny, czy się tnę. „Nie, przecież to głupie, po co to robić?...”. Uwielbiam kłamać. W moich oczach nie widać, czy kantuję, czy mówię prawdę, mam nad tobą przewagę.
Mój ból.
Moje rany.
Moja krew.
Moja ekscytacja.
Moje podniecenie.
Moje uzależnienie.
Moja miłość.
Idioto! Po co się tniesz?! Chcesz tego? Blizn? Okaleczenia do końca życia? Myślisz, że to pomaga? To tylko pozory, jak przy dragach czy alkoholu. Narobisz sobie problemów. W przyszłości będziesz czuł obrzydzenie do własnego ciała. Proszę cię, nie rób tego. Nie niszcz sobie życia. Ludzie się przez to staczają i nigdy nie podnoszą.
Znów bawię się skalpelem, wycinam na ramieniu setki kresek, niektóre łączą się w pojedyncze słowa, ale większość tworzy bezcelową siatkę, pajęczynę krwi... Czerwona strużka spływa w kierunku dłoni, przyglądam się jej z uśmiechem na ustach. Tak cholernie to lubię. Zlizuję krew, czując w ustach metaliczny smak. Wyjmuję z kieszeni kawałek szkła, wbijam w ramię i przeciągam przez kilka centymetrów. Kolejne krople krwi... Ogień podniecenia w oczach...
Chowasz ręce po bluzach? Po co? Myślisz, że to się nie rzuca w oczy? Skończony debil. Widać to jeszcze bardziej, gdy nerwowo poprawiasz rękaw, bo boisz się, że ktoś coś dostrzeże.
Nabijam już szósty rok. Czy jest się czym chwalić? Zapewne nie, ale nie mam zamiaru ukrywać. Prócz pojedynczych ludzi, którzy mnie znają. Obcy? Co mnie obchodzi ich zdanie. Chcą, niech patrzą. Nie będę zakładał w środku lata grubych bluz i długich spodni. Krótkie spodenki, t-shirt, koszulka na ramiączkach. Tak się chodzi latem. Nie ma osoby, która by się nie odwróciła, patrząc z przerażeniem na moje ramiona, bicepsy. Dlaczego? Bo nawet ja nie umiem zliczyć tych wszystkich blizn, mniej i bardziej świeżych. Straciłem rachubę, gdy dobiłem do 1,5 tysiąca. Teraz już nie liczę. Przy jednym cięciu potrafi ich dojść setki.
Tak, kurewsko mi się to podoba.
Nie tnij się, nie niszcz siebie i własnego życia. Mało masz problemów? Chcesz wpaść w jeszcze większy syf?
Moralizatorka, będę cię pouczać. Dlaczego? Bo tego chcesz. Chcesz, bym ci wytłumaczył, że robisz źle, bym krzyknął, sprowadził cię na ziemię. Okay, mogę udawać, dlaczego by nie? I tak nie mam lepszych zajęć. Poudajemy trochę, ty masz problem, ja mam rozwiązanie. Mam gadać jak laik czy doświadczony? Co byś wolał? Bo mnie i tak to jebie.
Wołasz o pomoc, pokazując blizny i rany każdemu, ale ich to jebie. Mają cię za pierdolniętego. Powinieneś wylądować w kaftanie.
Pokazujesz mi blizny. Spoko. Fajne są. Też takie mam, ale ci nie pokażę, bo nie chcę twojej kurewskiej pomocy.
 

 
.
Jeszcze do niedawna mogło się wydawać, że najgorszymi pułapkami, które czyhają na dorastających ludzi, są używki, takie jak alkohol czy narkotyki. Tymczasem okazuje się, że największym zagrożeniem dla młodych są… oni sami. Badania przeprowadzone w Australii na potrzeby tygodnika medycznego "The Lancet" wykazały bowiem, że aż jeden na dwunastu nastolatków świadomie się okalecza.
- Jako najczęstsze powody samookaleczeń lekarze wymieniają: stan niepokoju, depresję, palenie papierosów i marihuany. Nastolatki najczęściej nacinają się lub przypalają. Zdarza się, że robią to grupowo. Co gorsza, aż 10 proc. z nich nie rezygnuje z tego przerażającego "nawyku" nawet po osiągnięciu dorosłości – informuje rmf24.pl.
Chociaż ofiary samookaleczeń utrzymują, że przypalanie i nacinanie skóry „chroni” ich przed odebraniem sobie życia, to statystyki są nieubłagane: aż 50-60 proc. samobójców okaleczało się w młodości. Specjaliści zaznaczają równocześnie, że przyjaciele i rodzina osób, które zmagają się z problemami wewnętrznymi, powinny uważnie obserwować nie tylko ich zachowanie, ale przede wszystkim ciało. Rany po zapalniczkach lub żyletkach nietrudno przecież zauważyć.
 

 
Moje życie było jak z bajki , miałam wszystko !.
Chłopaka, pełną rodzinę, wspaniałych przyjaciół ! . Kochających ludzi .
Aż tu nagle, mój świat mi się zawalił .
Chłopak zerwał ze mną przez sms-a . Dowiedziałam się, że Tata odchodzi , a przyjaciele okazali sie fałszywi . ! .
To od początku !.
Wróciłam ze szkoły , zobaczyłam w moim telefonie, że mam wiadomość . : Nadawca , Nikuuś ! ; * : .
Treść wiadomości : . Słuchaj, długo nad tym myślałem, ale to nie ma sensu ... Z nami koniec !: . Pomyślałam sobie . < Coo ? . Tak nagle straciło sens ? . Nie ogarniam ! . > . Byłam wściekła . Pare godzin później do mojego pokoju wchodzi mama : Manuela, musimy porozmawiać : . Pomyślałam sobie < Jejj, co się stało , nie mam siły rozmawiać , Kurwa ja cierpie ! > Ale wysłuchałam mamy , a mama mi powiedziała, że Tata wyjeżdża ! . Odchodzi ! . Odszedł ! . : . Byłam w szoku ! . < Jak to to nie możliwe ! >
Następny dzień ...
Podchodzi do mnie pewna dziewczyna , i mówią mi, że nie wiedziała, że biore narkotyki i wgl .
Byłam w szoku , zapytałam jej się : Ja biorę narkotyki co ? ! . : . No tak ! . Odpowiedziała mi ! . Powiedziała mi to Marta i Julka ( Moje niby przyjaciółki ! ) . Poszłam do nich , byłam na nie wściekła, a dla nich to była satysfakcja ! .
Wróciłam do domu ! . W środku mnie, aż mnie gotowało ! . Powiedziałam dość . Nie mogę, nie myślałam wtedy, pobiegłam roztrzęsiona do sklepu . Poproszę żyletke !. Sklepowa mi ją dała , Wróciłam do domu, zamknęłam się w łazience . I tak się zaczeło , Moje pierwsze cięcia, moje pierwsze blizny mój horror ! . W jeden dzień zrobiłam sobie 32 blizny ! .
Następny dzień ..
Jestem w łazience ( szkolnej ) . Ze znajomą z klasy , zobaczyła u mnie blizny !. Zaczeła wszystkim rozpowiadać , sprawa trafiła do dyrekcji . W szkole zaczęli się ze mnie naśmiewać ! . . .
Nie mogę ! .
Coraz więcej było blizn, coraz więcej porażki ! .
Zostałam skierowana do poradni psychologicznej ! .
Tam mi pomogli ! . Przynajmiej tak myślałam , ale do zyletki, aż mnie rwało , obiecałam sobie, ze ją wyrzuce, ale nie, dalej to robiłam ! . Zobaczyli więcej blizn . Znowu zostałam skierowana do psychologa ! . Tam zaczełam sobie uświadamiać , przy psycholożce wyrzuciałam żyletke, musiałam się na czyms wyżyć ? . Miałam wokół siebie pełno papieru , gdy musiałam wyżyc się , brałam papier i rwałam ! Robiłam z nim wszystko co się dało .
Horror się skończył , ale nigdy nie będzie tak jak dawniej ! . Pozostaną mi złe wspomnienia , blizny , horror ! .
  • awatar Kamilka2345: Smutno.. :/ Wczoraj zrobiłam moją pierwszą kreskę, ogólnie to taki krzyżyk, no i teraz sobie myślę, jaka jestem pojebana.. Uświadomiłam sobie, że to zostanie. Miałam od zajebania sytuacji kiedy mogłam to zrobić, ale zawsze się powstrzymywałam, a później dziękowałam Bogu że tego nie zrobiła, aż tu masz. Jprdl. -,-
  • awatar love me do: Coś o tym wiem -.-
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
. Ostatnio coraz częściej się słyszy , że samo okaleczanie się , jest w " MODZIE ! " . Według mnie to ( nie umiem tego określić ) . Lub, aby zwrócić na siebie uwagę , wzbudzić zainteresowanie swoich rówieśników ! .
Ale jeszcze inni , ! . Bo nie dają rady ! . Nie mają siły tracą sens wszystkiego ! . Nagle się wokół nich wali . Muszą się na czymś wyżyć ! . I wyżywają się na sobie , biorą żyletkę i lecą po swym ciele ( zazwyczaj to są ręce . ! ) .
W innych wpisach opowiem wam swoją historie i innych ludzi !
  • awatar ®Eniigma ♥: kiedys to robilam i teraz wydaje sie dziwne i dziecinne. wlasciwie ekserymentowalam, nie bylo to 'powazne' jak u wiekszosci ktorzy sie tną, ale... daje to wielki upust wlasnym problemom, zamienia bol pychiczny w fizyczny. Mysle ze to nie moda, a nasza rzeczywistosc. coraz wiecej mlodziezy nie umie radzic sobie z zyciem, tnąc swoje problemy
  • awatar Narkotyka: taki wiek, taka moda.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Cześć, mam na imię Manuela . Nie będę tu o sobie opowiadała , ponieważ nie tym cela założyłam ten blog ! .
Założyłam, go . Ponieważ chcę opowiedzieć o co 2 przeciętnym nastolatku ! .
Właściwie mój blog dotyczy " Samo okaleczaniu " .